Harmony Clean Flat Responsive WordPress Blog Theme

W Iranie jest pieknie

14.8.08 Kasia i Przemo 4 Comments Category :

Jestesmy tutaj chwilke, niecale dwa tygodnie (od 3 sierpnia, o ile mnie pamiec nie myli), ale moge napisac... jak wrazenia - i ogolnie co tam u nas sie dzialo :)
Napisze przewrotnie najpierw o tym jakie plany mielismy po Iranie... chcielismy pojechac do Gruzji... problem w tym, ze pozniej wystartowala tam wojna, wiec postanowilismy zmienic. Pozniej wpadlismy na pomysl, ze skoro nie do Gruzji, to moze moglibysmy pojechac do Syrii.. no ale okazalo sie, ze i tutaj nie bedziemy w stanie pojechac, poniewaz Kasia ma w paszporcie wize z Egiptu, a dokladniej z Sharm el Shaik, a Syryjczycy z taka wiza do kraju swojego nie wpuszcza... no i aktualnie juz nie wiemy jak nasze plany.. chociaz plany to tez specjalna historia, bo jesli chodzi o planowanie to nie jestesmy w tym najlepsi.. nawet nie wiemy co z nami jutro :D.
Ale wrocmy do Iranu.
Najpierw Tabriz.. nie, najpierw granica.
Granica calkiem przyjemna, brak jakichkolwiek problemow.. wszystkim Iranczykom sprawdzano DOKLADNIE torby, nas przepuscili bokiem nie dotykajac nawet naszych plecakow... jedynym mankamentem mozna nazwac czas, jaki zajelo nam przekroczenie granicy - 2, moze 3 godziny, juz nawet dobrze nie pamietam, w kazdym razie chwilke to trwalo.
Tabriz, to glownie historia czlowieka, ktory w srodku nocy (nad ranem wlasciwie) zabral nas do siebie do domu i traktowal jak wlasna rodzine... i tutaj widac, ze nie istnieje cos takiego jak bariera jezykowa, bo przeciez on po angielsku znal jedynie kilka (kilka, doslownie) slow i nawet podstawowych zwrotow nie rozumial. My mielismy za to rozmowki angielsko-perskie, slownik itd. - okazalo sie, ze mimo iz nie jest to moze najlatwiejsze, moglismy komunikowac sie jedynie za pomoca tych slownikow, gestykulacji i tego co widzimy w swoich oczach nawzajem. To niesamowite, bo on (i jego rodzina rowniez!) naprawde cieszyl sie z tego ze moze nam w jakis sposob pomoc i bylo widac po nim radosc za kazdym razem. Przykro bylo sie az rozstawac, ale wujek Reza (tak go nazywamy, teraz :D) posiada nasze spiwory i namiot - zostawilismy to tam, bo w Iranie jest za goraco zeby uzywac tych klamotow - wiec w drodze powrotnej wstapimy je odebrac :) Prawdopodobnie zostalo tam tez kilka innych rzeczy, ktorych zapomnielismy zabrac ze soba gdy wyjezdzalismy - jesli ich tam nie ma, znaczy ze zgubilismy.. jak wszystko inne :p.
Esfahan kojarzy nam sie (przynajmniej mi) z goracem, przytlaczajaca wielkoscia miasta... i problemem ze znalezieniem (raczej klopotami ze skontakowaniem sie) hosta z HC. Z wylaczajacym sie pradem, dluga siesta podczas dnia i specyficznym humorem naszego hosta ;>.
Shiraz. Tutaj wszystko jest ladniejsze niz w Esfahanie. Ludzie sa bardziej sympatyczni (nie to zeby w Esfahanie nie byli, ale tutaj sa jacys tacy...), ulice sa bardziej klimatyczne, hostuje nas wspaniala rodzina.. i ogolem jest milej, ladniej i przyjemniej :) Shiraz to wspolne obiado kolacje z Naserem i jego rodzina, sprzedawcy na bazarach oddajacy nam owoce za darmo kiedy chcemy kupic jakas sladowa ilosc :), lody falude, piekny meczet, Persepolis, fajka wodna na zakonczenie... tak tu milo... w Shiraz.. :)
A Iran do tej pory to wspaniale zatloczone bazary, taxowki wozace nas ciagle za 10000 riali, mimo ze zawsze na poczatku chca przynajmniej 20000 ;), kilku/kilkunasto godzinne podroze autobusem, ludzie zaczepiajacy nas na ulicy.. "hello mr, how are you? :)", palace slonce, niskie ceny... o ktore i tak sie zaczelismy targowac ;)..
W Iranie jest pieknie.
Przynajmniej z naszej perspektywy.. bo ludzie narzekaja na rzad, na to co i jak sie tutaj dzieje, na to jak ludziom sie tutaj zyje.. no i przede wszystkim na to, ze nie sa wolni... a my ciagle sie zastanawiamy dlaczego ludzie w Europie, ktorzy zyja w o wiele lepszych warunkach, maja mozliwosci, wolnosc i wiele rzeczy, ktore powinny nadawac radosc ich drodze nie sa szczesliwi? Tutaj tez wiekszosc raczej nie jest, ale oni maja powody... chociaz my spotykamy raczej ludzi nastawionych pozytywnie, szczesliwych, usmiechnietych.. to tylko pozory, czy moze potrafia cieszyc sie tym co maja?





RELATED POSTS

4 comments

  1. ok. I found an information here that i want to look for.

    OdpowiedzUsuń
  2. Magda Szostak8/15/2008 1:25 AM

    Jestesmy wlasie w Avangardzie w Swinoujsciu i czytamy wszyscy informacje jakie przekazujecie i podziawiamy was i zazdrosimy wrazen.Swietna podroz! chyba wybierzemy sie jeszcze raz w nasza wyprawe poslubna, waszymi sladami naturalnie!Wspaniala wyprawa!Ta radosc i emocje z Waszych przezyc udzielaja sie takze i nam.Czekamy na wasz szczesliwy powrot i bedziemy sledzic kazdy Wasz krok.Powodzenia i do milego zobaczenia! pa
    Magda i Robert Szostak
















    ta

    OdpowiedzUsuń
  3. Witamy Was.Cieszymy sie ze takie macie pozytywne wrazenia.Kasiu jak pamietasz w Ghanie zrobilas dobre uzytkowe zakupy wiec przyjrzyj sie podobnym tam gdzie jestes....
    Dziekujemy takze za smsy bo sa dla nas pocieszeniem.
    Pozdrawiamy
    DWSiK

    OdpowiedzUsuń
  4. Witamy Was.Cieszymy sie ze takie macie pozytywne wrazenia.Kasiu jak pamietasz w Ghanie zrobilas dobre uzytkowe zakupy wiec przyjrzyj sie podobnym tam gdzie jestes....
    Dziekujemy takze za smsy bo sa dla nas pocieszeniem.
    Pozdrawiamy
    DWSiK

    OdpowiedzUsuń