Harmony Clean Flat Responsive WordPress Blog Theme

Full time climbing

10.3.14 Kasia i Przemo 4 Comments Category :

DSCF7390
[PL] W sumie mysleliśmy, że przedostanie się do wschodniej Malezji z Tanah Rata będzie łatwe, lekkie i przyjemne. Tymczasem okazało się, że przyszło nam cisnąć się pod najbardziej szalone podjazdy jakie widzieliśmy w życiu. Pierwszego dnia mieliśmy sporo zjazdu, ale i tak ciągle się wspinaliśmy. Przez prawie 100km nie było nic, nie minęliśmy żadnej wioski przy drodze ani żadnego sklepu. Gdy w końcu dojechaliśmy do jakiegoś skrzyżowania, był tam też posterunek policji, przy którym rozbiliśmy namiot.
DSCF8228
[EN] Actually we thought, that cycling to east Malaysia from Tanah Rata will be easy and pleasant. But we found that we had to climg the craziest uphills we have ever seen. In first day we had a lot of downhill but anyway there was still a lot of climbing between it. During almost 100km there was nothing, we didn’t pass any village next to the road nor any shop. When finally we arrived to some junction, there was some police station too and we pitched up our tent next to it.
DSCF7384
[PL] Później było już tylko… trudniej! Kolejny dzień zaczęliśmy śniadaniem na tym samym skrzyżowaniu, na którym spaliśmy i pojechaliśmy się wspinać :). Czegoś takiego jednak się nie spodziewaliśmy… przez calutki dzień jechaliśmy po stromych góra-dół-góra-dół-góra-dół-góóóóra… bo gdy w pewnym momencie wjechaliśmy pod nasty tego dnia stromy podjazd i staliśmy na jego szczycie, na wprost zobaczyliśmy kolejną, dwa razy większą to prawie spadliśmy z rowerów…
[EN] After that it was only… harder! Next day we began by breakfast on the same junction where we slept and we cycled to climb :). But we didn’t expect something like that… for the whole day we were cycling through steep up-down-up-down-up-down-uuuuuuup… because once when we climbed one of these and we were taking a rest on the top we have seen another one, in the front of us, two times bugger we almost fell off our bikes…
DSCF7387 DSCF8239DSCF7388 DSCF7393DSCF7394 DSCF7397
[PL] Wylaliśmy litry potu i ledwo żywi doczołgaliśmy się do Jerantut. Tego dnia naprawdę potrzebowaliśmy zostać w hotelu żeby sprawdzić trasę na kolejny dzień, bo nie uśmiechało nam się wpakować znowu w takie stromizny, żeby zrobić zakupy na kolejne dni i żeby nie gotować tylko zjeść coś na mieście… na szczęście Jerantut było przyjemniejsze niż większość Malezyjskich miast i znaleźliśmy przyjemny i jak do tej pory najtańszy hotel w Malezji. Żadnego sensownego jedzenia jednak nie znaleźliśmy i w końcu zrobiliśmy sobie wieczór wybornych dań w postaci zupy z torebki w pizza hut i rybnego burgera w kfc.
[EN] Half-dead we arrived to Jerantut. That day we really neaded to stay in a hotel to check route for the next day as we didn’t really wanted to do that steep climbs again on next day, to stock up some food for following days and to not cook, just eat out this evening… luckily Jerantut was nicer that most cities in Malaysia and we found quite nice and cheapest hotel sor far in Malaysia. But there was nothing really to eat in the city so finally we found ourselves eating soup from powder in pizza hut and fish burger in kfc. Fine dining.
DSCF7398
[PL] Spodziewaliśmy się kolejnego ciężkiego dnia i niby wciąż było góra-dół, ale już nie tak stromo i ani się nie obejrzeliśmy, a już mieliśmy za sobą 70km, więc dalej jechaliśmy bez pośpiechu, często robiąc sobie przerwy na książkę albo dosę w indyjskiej restauracji. Kiedy przejechaliśmy setny kilometr zaczęliśmy szukać miejsca na namiot, ale przy dwóch posterunkach policji nas nie chcieli. W jednym powiedzieli, że to jest safety area (strefa bezpieczeństwa) i bardzo przepraszają, ale nie możemy się rozbić. To dla kogo jest ta strefa bezpieczeńśtwa, bo chyba nie dla ludzi?
W końcu jednak dojechaliśmy do jakiegoś wielkiego parku z jeziorem, w którym można było oglądać zwierzęta w zagrodach. Spytaliśmy się kogoś czy możemy sobie rozbić namiot, a on wskazał nam drogę na górę. W końcu pojechał z nami, pogadał z kimś i mówi, że niestety ale on nie ma kluczy do składziku… ale czy wrócimy jutro po rowery z tego Singapuru? Trochę się nie zrozumieliśmy… hej, do Singapuru to my jedziemy na rowerach i nie chcemy nic zostawiać, wszystko co potrzebujemy to dwa metry trawy:). A… pokazał nam… to chcecie tutaj spać… na polu? No tak! A… no to dobrze…
A na kolację mieliśmy makaron z okrą i tempehem w sojowym bolognese…:)
DSCF8264
[EN] We expected another hard day and it was still going up and down, but it wasn’t that steep any more and we didn’t even noticed when we had 70km done. So after that we slowed down a bit, we made a few breaks for a book or a meal in Indian restaurant. When we were over 100km we began looking for some spot to pitch up our tent overnight, but they didn’t wanted us on two police areas. In one of these they said that this is safety area and we cannot stay there. So, for who is that safety area made, because definitely not for people?
But finally we arrived to some big park with pond where you can watch animals in farms. We asked someone if we could pitch up our tent there, but he showed us the way up. Finally he went with us there, spoke with someone and told us that he is sorry about that, but he don’t have a keys to storeroom… but will we be back tomorrow from Singapore to take our stuff back? A little misunderstanding…hey, we are going to Singapore on a bikes and all we need is 2 meters of grass;). Oh… he showed us… so you want to sleep here… on the field? Yes! Oh… ok. And for a dinner we cooked pasta with okra and tempeh in soy bolognese…:)
DSCF8260
[PL] No więc jesteśmy we wschodniej Malezji… kilka dni wzdłuż wybrzeża i powinniśmy dotrzeć do Singapuru:)
[EN] So we are in east Malaysia now… a few days along the coast and we should arrive to Singapore:).

RELATED POSTS

4 comments

  1. We are with you both on your trip!
    Not easy but you both have real stamina and staying power!!Big huggzzzz and kisses to you both!We prepare slowly to go back to Mykonos

    With love Always!

    Hash

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej dzieciaki ;-) ja to sie zawsze zastanawiam, jak wasze kolana to wszystko znosza - ten ogromny kilometraz no i teraz jeszcze te szalone podjazdy? No ale skoro jest i czas na ksiazke i dose, to chyba nie jest tak zle ;-) Cieplutkie pozdrowienia z wiosennego Glasgow

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolana póki co dają radę - odziwo - i miejmy nadzieję że tak zostanie :P

    Hash - a few days ago "instant rice" from Kanta saved our lives as we found in the evening that we bought rice with some worms in it... and we also used up curry and chilli powder from you for that dinner so it was basically "dinner by chao lao" ;).
    By the way, we missed Thailand every single day in Malaysia...

    OdpowiedzUsuń